Miasta Apulii i Matera, część 1



Moja podróż: 17-26 lipiec 2018 

Kolejny region, kolejne miasta, kolejna przygoda. Nigdy mnie tu nie ciągnęło, ale o Apulii słyszałam już tyle dobrego, oglądałam tyle pięknych zdjęć, że w końcu przyszedł czas i na mnie. Mamy za sobą dziesięć dni intensywnego podróżowania (w upale) w ciągu których odwiedziłyśmy osiem miast i z których starałyśmy się wyciągnąć i zapamiętać jak najwięcej!



1. Jaka jest Apulia?


Apulia, to region jeszcze nie tak bardzo zniszczony przez masową turystykę, w porównaniu z innymi częściami Włoch. Bogactwem tego obszaru są przede wszystkim dzika natura i brak hotelowych aglomeracji przyjmujących gąszcz ludzi z biur podróży. Miejmy nadzieję, że za prędko się to nie zmieni. Pamiętam ten widok, kiedy podchodziliśmy do lądowania na lotnisku w Bari... pola, pola, pola i co jakiś czas skupiska małych miasteczek. Dla mnie przyjazd do Apulii, to takie wakacje u cioci na wsi, istna sielanka. Wyjątkiem są: Polignano a Mare i Alberobello, w których tłumy atakowały od samego rana. 

Podczas przygotowań do podróży, wielokrotnie natknęłam się na opinię, że: "Włosi w tym regionie są nadzwyczaj przyjaźni"... Nie twierdzę, że nie są, ale moim zdaniem byli tak samo przyjaźni, jak Ci w Kampanii, Kalabrii czy na Sycylii. 

"Południowy Włoch, to przyjazny Włoch" -  takie stwierdzenie jest bliższe prawdy :).


2. Przeloty i lotniska w Apulii

Port w Bari

Wybierając się w podróż po miastach Apulii, mamy do wyboru lądowanie na jednym z dwóch tutejszych lotnisk. Pierwsze z nich, popularniejsze, to Port lotniczy Bari - Karol Wojtyła (wiedzieliście, że tak brzmi jego pełna nazwa? :)) lub Port lotniczy Brindisi - Papola Casale. 

Wybrałyśmy lotnisko w Bari. Bilety kupiłyśmy na pół roku przed za 265 zł z wylotem z Katowic, co niestety nie było nam na rękę, jeżeli chodzi o dojazd do samych Katowic. Na szczęście, kupując je z sześciomiesięcznym wyprzedzeniem, mogłam liczyć na zmianę rozkładu i tym samym Wizzair zaproponował nam wylot z innego miasta. Zdecydowałyśmy się na Warszawę-Chopina, z której te same bilety były wtedy trzykrotnie droższe. Ich "rekompensata" w postaci zmiany portu wylotu i przylotu okazała się dla nas zbawieniem ;). Miejcie to na uwadze kupując z dużym wyprzedzeniem tanie bilety z niewygodnych dla Was miejsc. Mi osobiście poszczęściło się w ten sposób dwa razy.

Port lotniczy w Bari zaskoczył mnie bardzo pozytywne. Jest naprawdę zadbany, dobrze oznaczony i jaki ładny! Momentami czułam się jak w centrum handlowym. Lotnisko jest przede wszystkim nowoczesne (albo z pozoru sprawia takie wrażenie) z dużym wyborem sklepów, barów i restauracji. W strefie gate znajdują się leżaki, na których można sobie odpocząć ;). Poniżej zdjęcia.




Port lotniczy Bari - Karol Wojtyła 

Bezpośrednio i najtaniej dolecimy z Polski:

Ryanair'em z: Krakowa
Wizzair'em z: Krakowa, Wrocławia, Katowic, Warszawy-Chopina


Port lotniczy Brindisi - Papola Casale

Bezpośrednio i najtaniej dolecimy z Polski:

Ryanair'em z: Krakowa, Katowic


Lokalizacja Portów Lotniczych w Apulii


3. Noclegi

Noclegi rezerwowałam biorąc pod uwagę długość i intensywność naszej podróży. Ze względu na przemieszczanie się między ośmioma miastami, zaplanowałyśmy wszystko w trzech różnych miejscach.

17-20 lipiec - Lecce
20-23 lipiec - Polignano a Mare
23-26 lipiec - Bari 



Miasta, w których spałyśmy i też same apartamenty, pensjonaty były wybierane z dużą starannością. Co to znaczy? Przy szukaniu noclegu musiałam uwzględnić m.in połączenie z lokalną komunikacją, która ułatwi nam dojazd do wybranych miast, basen, który bardzo pomagał w upalne dni (zwłaszcza w Lecce - w miejscowości bez dostępu do morza) oraz odległość obiektów od dworców kolejowych, z których przy takim podróżowaniu korzystałyśmy bardzo często.

Za wszystkie 9 nocy zapłaciłyśmy łącznie 1571 zł za osobę z wliczonymi podatkami i śniadaniami (jedynie brak śniadań w apartamencie w Polignano a Mare). Pozwoliłyśmy sobie na trochę droższe noclegi ze względu na niską cenę, za jaką kupiłyśmy bilety lotnicze. Wszystkie obiekty oceniłam bardzo wysoko i zdecydowanie były warte swojej ceny!


"Il Giardino Di Flora" - Lecce

Wspaniały pensjonat z ogrodem i dostępem do basenu. Bardzo dobre (nie tylko na słodko) śniadania, możliwość wypożyczenia (bez dodatkowej opłaty) rowerów i przemiły personel, który na pożegnanie wręczył każdej z nas po puszeczce regionalnej oliwy :). Wielki plus dla obiektu za nieduży, ale zadbany i przytulny ogród, na terenie którego znajduje się basen. Basen był udostępniony dla wszystkich przebywających obecnie gości, ale zazwyczaj tylko my przesiadywałyśmy na nim cały dzień ;). Blisko do sklepów, blisko do centrum i zdecydowanie polecam poranną przejażdżkę rowerem (najlepiej o 5:00 rano) po Lecce. Obiekt można zarezerwować TUTAJ.


Nasza cena za osobę, za 3 noce: 565 zł 





"La Casetta 19" - Polignano a Mare

Ten dwupokojowy dom/apartament z dwoma łazienkami i kuchnią na poddaszu, a raczej na balkonie, to póki co najbardziej kosmiczny obiekt w jakim kiedykolwiek byłam. Zacznijmy od początku. Bardzo miła obsługa, właściciel służy pomocą i w razie jakichkolwiek pytań, możemy pisać do niego na WhatsApp. Mieszkanie śliczne, bardzo czyste i bardzo przytulne, które pewnie ze względu na specyfikę nie każdemu będzie odpowiadać. Położone w samym sercu miasta, ale daleko od ulicznego zgiełku. Do sklepów i plaży miałyśmy dosłownie parę minut, także nie było problemu z dostaniem najpotrzebniejszych artykułów :). Nie mam za dużo zdjęć, ale poniższy film zdecydowanie lepiej odda oryginalność tego miejsca. Obiekt możecie zarezerwować TUTAJ.


Nasza cena za osobę, za 3 noce: 554 zł 




Śniadanko w kuchnio-tarasie ;)

"Villa Eden" - Bari

Trzecie, a zarazem ostatnie miejsce w jakim spałyśmy, to pensjonat należący do starszego, włoskiego, sympatycznego małżeństwa (uwaga, bo są bardzo gadatliwi ;)) na uboczu miasta. Wynajmowałyśmy jeden pokój, a do dyspozycji miałyśmy salon, łazienkę ;), kuchnię, duży basen i ogród z agresywnymi łabędziami (do teraz uważam, że to dość dziwne trzymać łabędzie na posesji). Villa Eden to przede wszystkim skupisko rodzinnych pamiątek, pamiątek z podróży, na oglądanie których można stracić połowę dnia. To miejsce z charakterem i długą historią. Jeżeli odpowiada Wam klimat willi bogatej cioci, to na pewno się tu odnajdziecie. Pokoje są urządzone w starym, takim prawie gotyckim stylu z dostępem do balkonu. Śniadania były wliczone w cenę, ale pakowane, chemiczne rogaliki, to nie nasza bajka, więc przyrządzałyśmy wszystko same. Mimo, że pensjonat nie leży w centrum Bari, to dojazd do niego był jak najbardziej bezproblemowy. Zaraz za domem (dosłownie) zlokalizowana jest stacja kolejowa, a więc czegóż chcieć więcej :). Obiekt możecie zarezerwować TUTAJ.


Nasza cena za osobę, za 3 noce: 452 zł 

Łączna cena wszystkich moich noclegów: 1571 zł


Naprawdę nie wiem co to jest, to jest jakieś dziwne, chyba świeczki, ale chyba...


Brak komentarzy

Publikowanie komentarza

Obsługiwane przez usługę Blogger.